Zmiennicy wypadli słabo. Polska przegrała z Meksykiem

Zmiennicy wypadli słabo. Polska przegrała z Meksykiem

22
0
PODZIEL SIĘ

Nie tak miał wyglądać ostatni w 2017 roku mecz reprezentacji Polski. Biało-czerwoni na stadionie w Gdańsku przegrali z reprezentacją Meksyku 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa gości strzelił w 13. minucie Raul Jimenez. Samo spotkanie nie było porywającym widowiskiem, a spory wpyłw na taki stan rzeczy miało to, że obaj selekcjonerzy sprawdzali wielu dublerów i różne warianty taktyczne.

Po takim meczu, jak ten w Gdańsku, kibice mieli prawo z niedosytem opuszczać obiekt. Nie dość, że gra biało-czerwonych była słaba, to i nasi rywale nie prezentowali wysokiego poziomu piłkarskiego. Już przed meczem można się było jednak spodziewać tego, że w poniedziałkowy wieczór piłkarskiej finezji nie będzie zbyt wiele. Kilku podstawowych piłkarzy obu drużyn nie mogło bowiem zagrać z powodu kontuzji lub decyzji selekcjonerów.

Na grze naszych rywali nie ma sensu dłużej się skupiać. Wystarczy podkreślić, że Meksyk był lepiej zdyscyplinowany taktycznie i potrafił spokojnie konstruować akcje. Polotu było w tym niewiele, ale i tak wyglądało to przyzwoicie na tle gospodarzy.

Polska zaczęła mecz w ustawieniu 1-3-4-3 i tak grała przez całą pierwszą połowę, w której straciła bramkę. W 13. minucie Jimenez popisał się piekielnie mocnym strzałem po błędzie defensywy, na czele z Thiago Cionkiem i dał prowadzenie gościom. Jak się później okazało, był to jedyny gol w tym meczu.

Po przerwie biało-czerwoni grali już z czterema obrońcami. I druga odsłona w wykonaniu kadrowiczów selekcjonera Adama Nawałki wyglądała nieco lepiej. Kilka razy nasi piłkarze przedostali się w pole karne Meksyku, ale ich golkiper nie dał się pokonać.

Jeśli chodzi o grę piłkarzy walczących o miejsce w drużynie na mistrzostwa świata w Rosji, to niewiele można napisać pozytywnego. Słabo prezentował się zarówno Jakub Świerczok, jak i Mariusz Stępiński. Defensor, Jarosław Jach wprawdzie nie zagrał źle, ale trudno stwierdzić jakie szanse ma na wyjazd na mundial. Na pewno większe niż Damian Kądzior i Rafał Kurzawa. Ten pierwszy nie zagrał ani minuty, a Kurzawa wszedł na boisko dopiero w 83. minucie.

* Fotografia pochodzi ze strony przegladsportowy.pl.